780 km w 30 dni, czyli 10 rzeczy, których nauczyłem się na Camino de Santiago

780 km w 30 dni, czyli 10 rzeczy, których nauczyłem się na Camino de Santiago

Na nasz miesiąc miodowy wybraliśmy drogę. Z Francji do Hiszpanii. Przez góry, pola, doliny, wyżyny, kamienie, drogi, rzeczki, mosty, lasy i głazy. Odetchnęliśmy i spojrzeliśmy na życie z innej perspektywy, oto nasze lekcje z Camino de Santiago.

Człowiekowi bardzo mało rzeczy potrzeba do szczęścia

Czy rzeczywiście potrzebujemy, aż tylu rzeczy do szczęścia? Czy najnowszy gadżet, wniesie w nasze życie tyle radości? Czy może najnowszy Samsung wprowadzi nas w stan idealnego żywota?

To są przyjemności krótkotrwałe, dzięki którym na chwilę możemy poczuć się lepiej. Za dużo uwagi skupiamy na zbędnych przedmiotach, które de facto tylko zakrzątają nam głowę, a nie przynoszą nic pozytywnego. Podczas naszej drogi do Santiago, mieliśmy tylko nasze plecaki. A w nich, kilka niezbędnych rzeczy: dwa razy spodenki, slipki i skarpetki, dwie koszulki, polar, kurtkę, trochę kabli, kamerę sportową, śpiwór, apteczkę i latarki. Tylko to, co było nam niezbędne na naszą wyprawę.

Czy byliśmy szczęśliwi? Śpiewaliśmy (choć nigdy tego wcześniej nie robiliśmy!), trzymaliśmy się za ręce, obserwowaliśmy piękno natury, przechodziliśmy okurzeni przez zatłoczone miasta i przez te opustoszałe, gotowaliśmy obiady z pielgrzymami z całego Świata, wyruszaliśmy w ciemnościach i maszerowaliśmy, gdy Słońce wstawało. Tak byliśmy bardzo szczęśliwi!

Pędzimy za czymś, często bez celu a życie jest piękne tu i teraz

Błędne koło może dopaść każdego. Pędzimy w naszym codziennym życiu, zapominając o tu i teraz. Studia, praca, ślub, dom, dzieci i chyba finito? Wtedy jak już odchowam dzieci, to dopiero będę szczęśliwy, bez zobowiązań!

A dlaczego nie spróbować wcześniej? Warto! Ja miałem problem z dostrzeganiem piękna, które mnie otacza. Camino de Santiago, tylko umocniło moje myślenie. Mamy piękne czasy, nie ma wojny, świeci Słońce, pada śnieg, Świat jest otwarty dla każdego. Piękno jest na każdym kroku, nawet na następnej ulicy. Trzeba tylko zwolnić w tym pędzie i spróbować.

Ja mam przy sobie najlepszą kobietę na tym Świecie, a byłem tak zajęty życiem, że odkryłem to stosunkowo niedawno. Od tego czasu, doceniam każdą minutę spędzoną razem!

Tam, gdzie jesteśmy my, tam jest nasz dom

Życie stawia nas w różnych sytuacjach i czasami zapominamy o miejscu, które nazywamy domem. Nieważne co się stanie, to my tworzymy nasz dom. Możemy być na drugim końcu Świata, ale jak jesteśmy razem, to stworzymy swój dom. Można też nosić na plecach swój dom, nie ma w tym nic dziwnego. Nie jest nam do tego potrzebny fizyczny dom z pustaka i z zapalonym kominkiem. To jest tylko zasłona. Prawdziwy dom siedzi w nas i to my pielęgnujemy go naszymi czynami.

Bezinteresowna pomoc

Kiedy ostatnio pomogłeś komuś bezinteresownie? Nie oczekując nic w zamian? Bardzo fajne uczucie! Podczas drogi pomagaliśmy innym, gdy tylko mieliśmy okazję. Jednak sami otrzymaliśmy dużo więcej bezinteresownej pomocy. Takie uczynki pamięta się do końca życia!

Włoch zrobił nam obiad, gdy my przyszliśmy do albergue zmęczeni po prawie 40 km marszu. Siostry w Carrion de los Condes zaśpiewały w kościele podczas mszy Barkę po hiszpańsku specjalnie dla nas. Hiszpanka opatrzyła Ani stopy i poinstruowała nas jak sobie radzić z pęcherzami. Angielka podarowała nam plastry, gdy zużyliśmy nasze (a w tym mieście były tylko 2 bary i 5 mieszkańców). To wszystko zostało zrobione bezinteresownie! Warto.

Każda rzecz robiona codziennie może nas doprowadzić do rzeczy wielkich

Każdego ranka wstawaliśmy, pakowaliśmy nasze śpiwory, zabieraliśmy nasze rzeczy i wyruszaliśmy pokonać kolejne kilometry. Małymi krokami budowaliśmy nasz główny cel, którym było przejście ponad 700 km. Gdy się teraz zastanawiam nad całą trasą, to jest to kawał drogi! Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy, gdy wyruszaliśmy na Camino. Wiedziałem tylko, że małymi krokami dojdziemy do celu.

Tak jest ze wszystkim w naszym życiu. Musimy pamiętać o tym zawsze, gdy mamy chwile zwątpienia lub sam cel nas przygniata. Tylko determinacja i codzienna walka z tymi małymi krokami może doprowadzić nas do rzeczy wielkich.

Droga do celu jest ciężka, ale jest ważniejsza od samego celu

To był jasny cel dojść do Santiago de Compostela z intencjami naszymi i rodziny. Dokonaliśmy tego i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Jednak droga dała nam dużo więcej. Musieliśmy zmierzyć się z bólem, zwątpieniem, smutkiem, radością, ciemnością, słońcem i ciężarem. Czerpaliśmy z drogi złe i radosne chwile, bo tak jak w życiu są chwile gorsze oraz te lepsze. Sam cel nadawał nam tylko kierunek, ale droga dała nam najwięcej.

Gdy masz w życiu cel, pomyśl o drodze do niego. Jak chcesz tam się dostać? Co ta droga Ci przyniesie? Czy będziesz sam? A może ktoś będzie z Tobą? To droga kształtuje nas samych i daje nam bagaż doświadczeń, którego nikt nam nie odbierze.

We dwoje możemy osiągnąć wszystko

Mieliśmy ten sam cel, ten sam etap w życiu, te same pytania, te same marzenia i najważniejsze, mieliśmy się nawzajem. Gdy ja walczyłem z bólem, to Ania wspierała mnie z całych sił. Gdy Ania miała problemy, to ja dodawałem jej otuchy. Nawet w jednym dniu, przeplatał się ból po nas na zmianę. Łapaliśmy się za dłonie i pokonywaliśmy kolejne metry razem we dwoje.

Gdy w normalnym życiu, spotkają Cię trudne chwile, musisz mieć zaufanie w drugiej osobie, bo wtedy razem możecie wyjść z najgorszej sytuacji. Ja bez mojej żony, nie byłbym dzisiaj, tu gdzie jestem.

Każdy może robić niezwykłe rzeczy potrzeba wytrwałości i cierpliwości

30 dni, dzień w dzień, pobudka, śniadanie, zęby, latarki i wymarsz. Byliśmy wytrwali i cierpliwi.

Dobry nawyk jest w stanie zmienić nasze życie. Nauczy nas wytrwałości w robieniu jednej rzeczy. Na efekty będziemy musieli zaczekać i wykazać się cierpliwością, ale niezwykłe rzeczy przyjdą. Każdy z nas może dokonać wiele. Buduj swoje życie na nawykach i osiągaj niezwykłe rzeczy.

Uśmiech

Kiedy ostatnio otrzymałeś od nieznajomego zwykły uśmiech? Na Camino de Santiago, każdy obdarowywał nas uśmiechem. Nawet wtedy gdy było nam bardzo ciężko, zwykły uśmiech drugiej osoby dodawał nam sił.

Za mało się uśmiechamy w codziennym życiu, sam z tym walczę. Jeden prosty, bezinteresowny uśmiech może właśnie teraz jest potrzebny tej drugiej osobie. Może to własnie on doda jej nadziei? Warto spróbować bo to nic nie kosztuje! Mały gest a tak wiele znaczy dla drugiej osoby.

Wspólnota

Gdy mamy kompana lub grupę ludzi robiących to samo co my to możemy się nawzajem napędzać do działania. Oczywiście, jeśli jest to zdrowa rywalizacja.

Podczas wyprawy każdy z nas w głowie miał chwile zwątpienia. Jednak gdy spotykaliśmy innych pielgrzymów, to nasze problemy odchodziły w zapomnienie. Razem mieliśmy ten sam cel i te same problemy. Nawet mała grupa osób, może dać Ci motywację do działania. Musisz tylko dać o sobie znać innym!

Gdy brakuje sił i nadziei ludzie, którzy robią to samo co Ty, są w stanie dać Ci siłę! Pamiętaj, nie jesteś sam!